Polski Związek Działkowców 
stowarzyszenie ogrodowe w Warszawie 
Okręg Małopolski w Krakowie 

Zagrożenie koronawirusem sprawiło, że większość mieszkańców Krakowa ponad dwa miesiące spędziła głównie w czterech ścianach swoich mieszkań. Przymusowa "kwarantanna" sprawiła, że wiele osób zaczęło rozglądać się za ogródkiem działkowych. Zainteresowani nie wybrzydzają, schodzą nawet działki bez prądu u wody, a te dobrze wyposażone są odsprzedawane nawet za ponad 50 tys zł.

 

Na portalach ogłoszeniowych i grupach facebookowych można znaleźć sporo ogłoszeń osób, które chcą nabyć możliwość użytkowania kilkuarowej działki.

„Jesteśmy młodą rodziną, szukamy ogródka działkowego ROD w Krakowie do 10 000 zł”, „Odstąpię Ogródek Działkowy 400 m2, na Os. Na Stoku. Altana murowana, podpiwniczona.” , „Wraz z mężem i 5 letnią córeczką chętnie przejmiemy dzierżawę ogródka działkowego ROD w Krakowie lub tanio kupimy.” - czytamy na serwisach ogłoszeniowych. Ci, którzy chcą zdobyć swój kawałek zieleni muszę się przygotować na spory wydatek.

– Te działki, które jeszcze kilka miesięcy temu kosztowały 10 tys. zł, dziś kosztują 40, a nawet 50 tys. zł. Zainteresowanie jest ogromne. Ludzie zrozumieli, że w takiej sytuacja jak epidemia mała działka jest na wagę złota – mówi Łukasz Woźniak, z Rodzinnego Ogrodu Działkowego Wisła.

 

Na przykład w ROD Wisła wpisowe po wykupieniu działki wynosi 1000 zł. Do tego dochodzi roczna opłata 370 zł. Oprócz tego trzeba opłacać media. Mimo wysokiego wzrostu cen chętnych nie brakuje. – Bywa, że na jedną działkę jest 10-15 chętnych osób. Od kiedy ceny zaczęły wzrastać, skończyły się również problemy z osobami, które wzywaliśmy do uporządkowania swoich działek lub uregulowania zaległych opłat – dodaje Łukasz Woźniak.

 

Duży wzrost zainteresowanie ogródkami działkowymi zauważyła te Marta Warmuz, prezes Okręgu Małopolskiego Polskiego Związku Działkowców w Krakowie.

- Głównie wśród młodych małżeństw z dziećmi, które mają już dość siedzenia w mieszkaniach z małymi balkonami. Chcą czegoś więcej, a działka od 3 do 5 arów pozwala na komfortowy wypoczynek – zapewnia Marta Warmuz.

Prezes okręgu małopolskich działkowców podkreśla, że ostatnio tak ożywiony ruch wokół działek był w latach 80-tych, kiedy zakłady pracy organizowały teren pod ogródki dla swoich pracowników. - Teraz jednak zainteresowanie jest ogromne. Przed epidemią jeden ogród działkowy miał jedno lub dwa zapytania odnośnie kupna użytkowania działki. Dziś zainteresowani potrafią dzwonić nawet pięć razy dziennie. To ogromny skok, który bardzo nas cieszy – dodaje Marta Warmuz.

 

W Krakowie jest 80 Rodzinnych Ogrodów Działkowych. Ogromne zainteresowanie kawałkiem ziemi w mieście sprawiło, że takich miejsc zaczyna brakować dla chętnych. - Mam nadzieję, że „boom” na ogródki działkowe zainteresuje też włodarzy miast. Udostępnienie ziemi działkowcom to doskonały pomysł na integrację miejskiego społeczeństwa – dodaje szefowa Małopolskiego Okręgu PZD w Krakowie.

 

Niektórzy twierdzą, że pracownicze ogrody działkowe to relikt PRL-u, ale to bezpodstawnie powtarzany stereotyp. Świadczy o tym chociażby fakt, że w Niemczech jest więcej takich ogródków niż w Polsce. Wieloletni działkowcy żartują sobie, że spędzają wakacje na Rodos, czyli Rodzinnych Ogródkach Działkowych Otoczonych Siatką. Trzeba jednak pamiętać, że nie można stać się właścicielem takiego gruntu. Nabywa się jedynie prawo do użytkowania działki, które najczęściej jest bezterminowe.

 

Źródło: Gazeta Krakowska

 

Kraków. Ceny ogródków działkowych wystrzeliły w górę. Za możliwość użytkowania kilku arów trzeba zapłacić krocie

21 maja 2020